[data_pl_dzien] | Imieniny: [imiona_dzis] |
zachmurzenie małe
30°C
Policja wtargnęła do domu prezesa Republiki bez nakazu
Funkcjonariusze skuli kajdankami asystentkę Tomasza Sakiewicza i przeszukali mieszkanie bez okazania nakazu. Prezes mówi o próbie zastraszenia.

W mieszkaniu prezesa telewizji Republiki Tomasza Sakiewicza doszło do kontrowersyjnej interwencji policji. Funkcjonariusze wtargnęli do domu dziennikarza, a jego asystentka została natychmiast skuta kajdankami. Według relacji Sakiewicza, policjanci nie okazali nakazu wejścia do mieszkania ani nie chcieli się wylegitymować.
Asystentka skuta kajdankami
Tomasz Sakiewicz relacjonował na antenie, że jego asystentka została skuta kajdankami zaraz po otwarciu drzwi. Funkcjonariusze zażądali od niej dowodu osobistego, choć ze względu na założone kajdanki nie mogła go podać. Policjanci tłumaczyli swoje działania utrudnianiem czynności służbowych, mimo że kobieta nie stawiała oporu.
Brak nakazu i odmowa wylegitymowania się
Według prezesa Republiki, funkcjonariusze odmówili wylegitymowania się, tłumacząc, że mundur jest wystarczającym potwierdzeniem ich tożsamości. Nie przedstawili również nakazu na wejście do mieszkania. Jeden z policjantów miał przeszukać mieszkanie pod pretekstem poszukiwania osoby potrzebującej pomocy, co Sakiewicz uznał za bezprawne działanie.
Po rozkuciu asystentki i żądaniu Sakiewicza, aby funkcjonariusze poczekali na adwokatów, policjanci wsiedli do radiowozu i odjechali z miejsca zdarzenia. Prezes Republiki zapewnił, że zdarzenie zostało udokumentowane, w tym numery rejestracyjne pojazdu służbowego.
Incydent miał miejsce na kilka dni przed planowanym przesłuchaniem Sakiewicza w Prokuraturze Krajowej w sprawie związanej z wyjazdem Zbigniewa Ziobry do USA. Prezes Republiki ocenił całe zdarzenie jako próbę zastraszenia niezależnych mediów przez obecną władzę. Sakiewicz, który w przeszłości działał w opozycji antykomunistycznej w PRL, podkreślił, że nie pozwoli się zastraszyć.






