System SENT pod lupą: Przewoźnicy grożą protestami

Polscy transportowcy alarmują: system SENT miał walczyć z szarą strefą, a stał się biurokratyczną pułapką. Czy czeka nas paraliż dróg?

Udostępnij

System Elektronicznego Nadzoru Transportu (SENT) miał być remedium na szarą strefę w branży transportowej. W praktyce stał się źródłem frustracji tysięcy polskich przewoźników, którzy coraz głośniej mówią o absurdalnych karach i nierównej konkurencji. Czy polskie drogi czeka paraliż?

Kary, które niszczą uczciwe firmy

Największą bolączką systemu SENT jest drakoński system kar. Przewoźnicy alarmują, że sankcje finansowe często przekraczają możliwości małych firm rodzinnych. Problem w tym, że kary nakładane są nawet za drobne błędy techniczne – zawieszenie aplikacji mobilnej, brak zasięgu GPS w trudnym terenie czy literówkę w numerze rejestracyjnym. Jedna pomyłka może kosztować kilka tysięcy złotych, co dla małych przedsiębiorstw oznacza realne zagrożenie bankructwem.

Zagraniczna konkurencja omija przepisy

Kolejnym punktem zapalnym jest kwestia egzekwowania przepisów wobec przewoźników spoza Polski. Polscy transportowcy podkreślają, że podczas gdy oni muszą zmagać się z restrykcyjnym systemem, zagraniczni konkurenci często operują poza kontrolą, omijając obowiązki związane z SENT. Choć od stycznia 2025 roku system objął także firmy zagraniczne, realna egzekucja przepisów wciąż pozostawia wiele do życzenia.

Postulaty i groźba protestów

Organizacje transportowe przedstawiły konkretne żądania: wprowadzenie zasady “pierwszego ostrzeżenia” przy błędach formalnych, poprawę stabilności aplikacji mobilnych oraz zwiększenie kontroli wobec zagranicznych przewoźników. Jeśli Ministerstwo Finansów nie podejmie dialogu, przewoźnicy zapowiadają eskalację protestów. Dla regionów przygranicznych może to oznaczać poważne utrudnienia w transporcie i łańcuchach dostaw.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *