Wezwali WOPR, bo nie chcieli pedałować na Zalewie Mietkowskim

Rower wodny na Zalewie Mietkowskim i dramatyczne wezwanie o pomoc. Okazało się, że jedynym realnym zagrożeniem był brak chęci do wiosłowania po alkoholu.

Udostępnij

Zalew Mietkowski stał się areną nietypowej akcji służb ratunkowych. W niedzielę o 19:53 dyspozytor WOPR odebrał sygnał z Centrum Powiadamiania Ratunkowego we Wrocławiu. Chodziło o rower wodny, który rzekomo utknął na środku jeziora.

Zgłaszający przekonywali, że silny wiatr i dystans 1,5 km od przystani uniemożliwiają powrót. Na miejsce w kilka minut dopłynął zespół WOPR 234. Szybka reakcja.

Nietypowa prośba o holowanie

Na miejscu ratownicy zastali grupę pięciu osób – czterech mężczyzn i jedną kobietę. Poprosili o holowanie do brzegu. Powód? Zbliżał się zmrok i bardzo im się spieszyło.

Brak realnego zagrożenia

Szybka weryfikacja stanu pogody wykazała, że wieczorem nie było silnego wiatru. Paradoksalnie, to właśnie ten element zawiódł w wersji przedstawionej przez turystów. Załodze nie zagrażało niebezpieczeństwo. Wszyscy mieli założone kamizelki ratunkowe.

Pomoc z wypożyczalni i asysta WOPR

Do grupy dopłynęła łódź z wypożyczalni, w której wynajęto sprzęt. To ta jednostka odholowała rower wodny do przystani. Łódź WOPR jedynie asystowała przy całej operacji.

Kiedy grupa wylądowała na brzegu, pojawili się pozostali funkcjonariusze. Według WOPR powodem wezwania była chęć powrotu bez wysiłku fizycznego. To zjawisko, choć pozornie błahe, mówi bardzo wiele, zwłaszcza że większość osób była pod wpływem alkoholu.

Ratownicy po raz kolejny zostali wykorzystani jako darmowy holownik.


Źródło: Dolnośląskie WOPR

Redakcja kudowafm.pl  ·  pozyskano 24.08.2026 21:48  ·  opublikowano 24.08.2026 22:48  ·  oryginał 24.08.2026 12:37
Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *